piątek, 21 października 2011

Krawaty.


Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających i bardzo dziękuję za komentarze...
Co dzisiaj? .. Coś nowego... Krawaty!... i... Candy krawatowe...bowiem już wkrótce minie roczek, jak tutaj jestem i wedle tradycji blogowej, należy to uczcić...ale o tym potem...
Skąd taki temat? ... a więc zacznę moje rozważania...
Niewątpliwie ważnym elementem męskiego ubioru- wyjściowego, służbowego - jest krawat. Więc tak sobie pomyślałam, że również dla urozmaicenia naszej garderoby, przydałby się damski krawat. Idąc tym tropem, zaczęły się poszukiwania odpowiedniego materiału... bo w tej kwestii, to zdecydowanie ważna różnica między tym co męskie a co damskie... zatem dozwolona jest szeroka gama tkanin, faktur no i oczywiście elementy ozdobne, na przykład - moje ulubione - kwiatki... chociaż niekoniecznie... Odwiedziłam przy tym temacie, różne ciekawe stronki i jak się okazuje, krawat męski może być piękny, urzekający wzorem i kolorem... zatem mam już w głowie pomysł na prezent dla moich mężczyzn... Zatem kiedy upolowałam odpowiednie tkaniny, rozpoczęła się praca nad krawatem i zdecydowanie jest to praca ręczna, maszyna była potrzebna na chwilkę... a szkoda, więcej tutaj krojenia, przeszywania i prasowania... bo ważne jest aby nasz krawacik pięknie się układał... kiedy już powstały, rozpoczął się etap - testowania... w wyniku naturalnej prezentacji okazało się, że oczy przechodniów wodziły za krawatem... były nawet pytania i oceny przypadkowych osób, chociaż tego się nie spodziewałam... zatem jakie wyniki?
krawat damski może być wkrótce bardzo modny, to coś nowego i przyciągającego uwagę, zatem należy szukać ciekawych rozwiązań...a oto moje propozycje...




... pierwszy krawat bardzo oficjalny i zarazem elegancki, drugi z tygrysem zrobił duże wrażenie i świetnie pasuje do dżinsu... coś bardziej ozdobnego... proszę bardzo....




... piszcie, piszcie... jakie wrażenia... jestem ciekawa waszych opinii...



Zapraszam do komentowania i  pozdrawiam !!!


wtorek, 11 października 2011

Moje miejsce na ziemi...

Jesień w tym roku jest cudna... kolorowa, pachnąca... teraz nieco się ochłodziło i popadało, ale i tak jest pięknie... uwielbiam buszować wśród liści, zbierać grzyby, czuć zapach naszych polskich gruszek, jabłek...
a góry jesienią... bardzo za nimi tęsknię... czas w tym roku gna jeszcze bardziej niż kiedyś... wróciłam do pracy i mam teraz znacznie mniej czasu na to co kocham... a więc szycie, dłubanie, dzierganie... gdzieniegdzie czytam na blogach o jesiennej chandrze... ja też przez chwilę taką zaliczyłam... ale na szczęście mam na to lekarstwo... wyciągam moja kochaną maszynę i szyję...i jestem szczęśliwa... nigdy bym nie przypuszaczała że to może być dla mnie takie ważne... przy okazji włączam się do extra zabawy konkursowej - Moje miejsce na ziemi - organizowanej przez iwomen, zachęcam...



... Moje miejsce na ziemi...
... zawsze odkąd pamiętam, byłam włóczykijem, wszędzie mnie nosiło, wszystko mnie interesowało, w każdą dziurę musiałam zajrzeć, chodziłam w rozciągniętych dresach, grałam w piłkę z chłopakami... moje życie było na podwórku... a w domu przyglądałam się jak mama szyje na maszynie...
kiedy już wyrosłam... nadal byłam niespokojną duszą... organizowałam wyjazdy, rajdy... teraz mam niezłą kolekcję wspomnień i zdjęć ... i z tamtych lat powstało moje marzenie, że kiedy już będę mieć swoją rodzinę i dzieci trochę podrośnięte to... razem zarzucimy plecaki i będziemy wędrować po naszej pięknej polskiej krainie... teraz to marzenie się ziściło... chłopaki podrosły i czas na wspólne wędrówki się zaczął...
... a skoro jestem już taką niespokoją duszą, ciąglę czegoś muszę spróbować, zazwyczaj tylko liznę, zajrzę i uciekam dalej aż tu nagle, któregoś razu odkryłam to co już dawno odkryte... maszyna do szycia... powoli z chęci spróbowania... aż wciągnęło mnie bez reszty... nie zawsze wszystko wychodzi, ale to jest fantastyczna zabawa, kiedy powstaje coś nowego, spod mojej ręki... ogromnie cieszy, jak innym się podoba albo przydaje... cieszą mnie wszystkie komentarze na blogu i wśród najbliższych... gdzieś przez lata nasiąkłam tym, że w moim życiu zawsze był obecny stukot maszyny... a teraz jest częścią mojego życia...
... moje miejsce na ziemi to bez wątpienia  moja rodzina i jak się okazało po latach ...maszyna do szycia...




...co nowego w dziedzinie szycia... jesienna kolekcja - okładka na zeszyt i saszetka, a może piórnik...
mięciutka, pachnąca jesienią okładka... zawsze będzie miło trzymać w ręku taką okładkę... co Wy na to?...



...


...



pozdrawiam jesiennie...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...